skip to main | skip to sidebar
Artarena
Subscribe

wtorek, 12 października 2010

Znasz Panią Artarenę? (8)

Kolejna konkursowa historia o Pani Artarenie autorstwa Ani Pastuszki.

- Art Arena mówisz? Tak… pamiętam ją. Przez długi czas nie byłam świadoma, że to właśnie ta kobieta jest Art Areną, a żeby lepiej to określić trzeba by powiedzieć Panią Art Areną. Mijałam ją prawie każdego dnia, ale nie zwracała na siebie uwagi. Zwyczajna, dojrzała kobieta. Energiczna, zapracowana, chyba sama jeszcze nie miała wtedy czasu na spotkania z innymi ludźmi, nie była jeszcze gotowa. Nie interesowałam się nią, ale pamiętam jak ktoś z jej sąsiedztwa wspominał, że odkąd się wprowadziła do swojego mieszkania wiecznie trwał tam remont. Sam moment osobistego poznania jej był… hmm. Mówiąc zaskakujący nie wyraziłabym dokładnie tego, co bym chciała. Na pewno był nietypowy. Jak zwykle przemierzałam tę samą trasę co zwykle. Trochę zamyślona, ufałam starym przyzwyczajeniom i nie zwracałam uwagi na mijających mnie ludzi. Po dłuższej chwili zauważyłam, że na chodniku zaczyna się robić tłoczno. Spojrzałam przed siebie i przeraził mnie tłum ludzi na nieszczęście idący w tym samym kierunku co ja. Zapytałam się młodej dziewczyny idącej tuż obok mnie, dokąd ci wszyscy ludzie chcą dojść. Spojrzała na mnie ze zdziwieniem, i w podobny sposób odpowiedziała „To nie wiesz, że Arena chce nas wszystkich wyprodukować i sprzedać?!”. Chciałam zadać jeszcze kilka pytań, ale nie zdążyłam, dziewczyna przyspieszyła kroku i zmieszała z tłumem. W ostatniej chwili dostrzegłam w jej dłoni kilka kartek z ręcznie wykonanymi rysunkami. Wiedziałam już, że nie pójdę do końca stałą trasą. Z ciekawością podążyłam za tłumem. Będąc już blisko celu, przypomniałam sobie o jaką Arenę chodziło owej dziewczynie. Wszyscy zmierzali do kamienicy, w której znajdowało się mieszkanie Pani Art Areny. Dziwiło mnie, że ludzie stale wchodzili przez drzwi, ale nikt z nich nie wychodził. Jak mogli się pomieścić na tak małej przestrzeni. W końcu i na mnie przyszła kolej przekonać się jak to możliwe. Po przestąpieniu progu czułam się jakbym weszła do zupełnie innego świata. Przestrzeni na pewno nikomu nie brakowało. Dopiero wtedy zauważyłam, że każdy ma ze sobą jakieś obrazy, rysunki, kolaże i tym podobne rzeczy. Wewnątrz sali, w której wszyscy się znajdowaliśmy, na podwyższeniu stała Pani Art Arena. Wyglądała zupełnie inaczej niż zwykle. Była szykowna, pełna blasku, szczęśliwa. Cały czas podchodzili do niej nowi ludzie. Dziwiło mnie, że znowu nikt nie odchodzi, a ona jest w stanie rozmawiać z każdym osobno. Gdy podeszłam bliżej zauważyłam, że każdy kto z nią rozmawia pokazuje jej swoje prace, a ona po prostu zbiera je i odkłada do, zdawać by się mogło, nie wielkiej torebeczki. W mojej głowie było już za dużo pytań, postanowiłam więc porozmawiać z samą inicjatorką tego zamieszania. Dość nieśmiało przedstawiłam się i od razu zaczęłam stawiać pytania. Nie odpowiadała, chwyciła mnie za rękę i pociągnęła za sobą. Po chwili szłyśmy już cichym korytarzem. Nic nie mówiła, po prostu się uśmiechała. Otworzyła ostatnie drzwi i weszła razem ze mną do jasnego pokoju. Szybko zamknęła za nami drzwi mówiąc, że magii nie może oglądać zbyt wiele osób jednocześnie. Kazał mi po prostu patrzeć i o nic nie pytać. Otworzyła swoją niewielką torebkę i zaczęła powoli z niej wyjmować kolorowe koszulki, kubki, torby i całe mnóstwo pin. Na każdym przedmiocie znajdowały się przeróżne wzory, które wcześniej widziałam na kartkach w dłoniach ludzi zgromadzonych w dużej sali. To był niezwykły widok. Pełen magii i absurdu. Po wszystkim Art Arena wręczyła mi stos tych kolorowych cudeniek i pokierowała do wyjścia. Wracałam do domu oszołomiona, z jeszcze większa ilością pytań w głowie. Często powracam myślami do zdarzeń z tego dnia i nieraz mi się wydawało, że to nie są wspomnienia lecz urojenia, efekt niedospanych nocy i nadwyrężonej wyobraźni. Gdyby mnie ktoś opowiedział tę historię, pewnie bym nie uwierzyła, ale wy mi uwierzcie, ta kobieta istnieje i jest niesamowita. Widok dłoni wyjmujących z małej skórzanej torebki tak licznych skarbów zostaje w pamięci na zawsze i zmyślenie tego wszystkiego nie jest możliwe.

Ania Pastuszka

Autor: Artarena o 02:52 0 komentarze

poniedziałek, 11 października 2010

Znasz Panią Artarenę? (7)

Ten sam Darek Cejman pokusił się również o zilustrowanie Pani Artareny...


Autor: Artarena o 05:18 0 komentarze
Etykiety: konkurs

Znasz Panią Artarenę? (6)

Darek Cejman w ramach konkursu ułożył wiersz o Pani Artarenie.



"Znacie Art Arenę ?
Jeśli nie, to przedstawiam Wam,
super babka mówię Wam :)
Korone ma na głowie,
i każdy to powie że siłe ma i artystyczną moc,
i jest piękna niczym październikowa noc:)
W ręku ma różdzkę by znów czarować
i z artystyczną mocą obcować :)
Tworzy, inspiruje, kreuje,
i przy tym też fajnie maluje:)
Artystką niezłą jest,
a tworzenie dla niej zabawą jest ;)"



Autor: Artarena o 05:16 0 komentarze

Znasz Panią Artarenę? (5)

Kolejną pracę konkursową popełniła Inga Widlińska.


Czy znasz ją? Czyś widział? 
Pani Artarena.
Jak codzień wyrusza by wręczyć laur...
Temu co sztukę posiadł...
Szuka... Oko i ucho otwarte ma...

Autor: Artarena o 02:04 0 komentarze

Znasz Panią Artarenę? (4) - Porysunki.

Porysunki, czyli Magdalena Danaj, postanowiła porysować Panią Artarenę. Pani Artarena rachuje: 876 kubków, 573 koszul, 293 toreb, 940 grafik do zrobienia tymi rękami.


Autor: Artarena o 01:57 0 komentarze

czwartek, 7 października 2010

Znasz Panią Artarenę? (3)


Historia o Pani Artarenie autorstwa Jamesa Voltaire.


Historia ta wydarzyła się naprawdę i chociaż, wiem, że nie uwierzysz w nawet jedno słowo, nie ma to znaczenia, tak długo jak długo słowo będzie krążyć. Było to całkiem nie dawno i dość blisko, aby nie być sztampowym, około wschodu słońca. Wiesz jak to jest w mojej pracy, wstaję zanim ktokolwiek oczy otwiera, takie życie. Ale wracając do tematu zanim się zapomnę, zamiatałem właśnie uliczkę, tą tu przy monopolu, tam gdzie Romek z chłopakami oberwali w zeszłym roku, usłyszałem cichy stukot obcasów po czym zrobiło się cicho. Znasz mnie, lubię ciszę, ale nie w momencie gdy ta cisza brzmi tak, jakby ktoś wysysał z całego świata wszelkie dźwięki, zbyt nienaturalne to dla mnie było. Uczucie to nie mijało, w dodatku rzec można przybierało na sile, a do towarzystwa dołączyło kolejne, tym razem informujące, iż nie byłem tam sam.

Tak, wiem co powiesz, że chcę Cię nastraszyć, że pewnie zaraz zza rogu wyskoczy potwór, nie, nic z tych rzeczy, aczkolwiek to co się wydarzyło zdecydowanie, w moich oczach, przerosło wszelkie dziwactwa jakich się spodziewałem zobaczyć. Przestrzeń przede mną przestała istnieć, nie, to złe określenie, była tam, ale też i nie, to takie skomplikowane gdy próbuje się o tym opowiedzieć. Wyobraź sobie korytarz, zabierz ściany, zabierz podłogę i sufit, zabierz dźwięki kroków i zabierz wszelkie światło, nie otrzymasz niczego przecież, chociaż to co zostanie będzie... inne. Tak więc stałem, w sumie mocno osłupiały, wytrzeszczając na pewno gały na materialną pustkę przede mną, czy bałem się? Oczywiście, jednak w pewnym sensie czułem rosnące zainteresowanie, jakby ta... "materia" przede mną nabierała cech kobiecych, a może to tylko ja próbowałem oswoić się z tym obrazem. Nie musisz mi wierzyć i nie nic nie piłem, tak właśnie było.

Pomimo wszystkiego co zdarzyło się w ciągu dosłownie chwil nie myliłem się, chociaż myślałem, że wariuję, nie myliłem się, rozumiesz?! Migotliwe wszystkimi kolorami tęczy pośród głębokiej czerni "coś" znajdujące się przede mną obierało sobie formę kobiety. I chociaż pełna była wyrazu nie wydała z siebie najmniejszego szmeru, jej usta się poruszały, ale najcichszy nawet dźwięk się z nich nie wydostawał. Wręcz przeciwnie, odnosiłem wrażenie, iż z każdym niemym słowem jakie mówiła, ja sam zaczynam funkcjonować na podobnej zasadzie. Nagle poczułem niespotykane zimno połączone z niewypowiedzianym gorącem przesuwające się wzdłuż mojej ręki od palców do ramienia, to ona sunęła palcami wzdłuż mojej skóry, a każde miejsce "zaszczycone" jej dotykiem natychmiast pokrywało się kolorami, natychmiast tworzyły się na skórze obrazy, ruchome obrazy! Nawet nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić, ja nie mogłem, a sam to przeżyłem.

Gdy ta jedyna w swoim rodzaju kreskówka się kończyła, skóra stawała się czarna i stapiała się z materią tej... "kobiety". Po raz pierwszy w życiu tak namacalnie odczułem jak to jest naprawdę być niczym i nikim, chociaż wielu ludzi wcześniej mi to mówiło. I też w tym momencie pojawiła się we mnie obojętność, nie wiem czy to ona wyssała ze mnie wszelką pozytywność, wszelkie emocje i pragnienia, czy po prostu zdałem sobie sprawę z tego jak niewiele znaczą, tego nie wiem. Wiem jednak, iż stawałem się częścią tej kobiecej manifestacji, niszczyła mnie ale też odbudowywała, nie sposób tego opisać. I wtedy ponownie usłyszałem dźwięk, lekki szum miasta tuż przed wschodem słońca, cichy klakson dobiegający gdzieś z daleka i ten sam co wcześniej stukot szpilek na bruku chodnika. Gdy się obróciłem ujrzałem tylko fragment płaszcza poruszonego wiatrem i długie czarne włosy kobiety, która znikała tuż za rogiem.

Pobiegłem za nią, lecz uliczka była pusta, kobieta rozpłynęła się pozostawiając mnie samego z dziwnym ukłuciem tęsknoty i echem rozchodzącego się w mojej głowie śmiechu...


James Voltaire

Autor: Artarena o 03:21 0 komentarze

Znasz Panią Artarenę? (2) - Pani Irena Art

Kubek pięknej urody z planszami komiksowymi Olgi Wróbel można wygrać w naszym konkursie. Kubek wygląda tak:








Nie dość, że Olga przyczyniła się do współtworzenia nagród do konkursu to na dodatek sama stworzyła postać Pani Artareny.  Pani Artarena według Olgi sprzedaje sztukę i czosnek.








"Rysunek dla portalu Art Arena, w którego konkursie można wygrać kubek z moim komiksem (między innymi). Z zadowoleniem zauważam u siebie progres w zakresie dłoni. Pamiętam jak dziś, jak nie umiałam ich rysować wcale, ale lubiłam umieszczać je w centrum kadru, za co bezlitośnie skrytykował mnie Marek Turek, udzielając słusznej rady: "Jeżeli coś wychodzi ci słabo, nie pakuj tego w najbardziej widoczne miejsce komiksu". Z tym większym więc zdziwnieniem stwierdzam, że dłonie, które narysował Marek w "Scenach z życia murarza" trudno zaliczyć do udanych, szczególnie pod względem proporcji. To tyle na dziś."
Autor: Artarena o 01:50 0 komentarze
Etykiety: komiks, konkurs, olga wróbel
Nowsze posty » « Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

Nasi znajomi

  • Diploo Studio
  • Piksele
  • Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej
  • Polskie Stowarzyszenie Komiksowe
  • Poznańskie Pocztówki
  • Poka Poka
  • Targi Komiksu Krótkie Historie
  • Magazyn Karton
  • Księgarnia Fankomiks

Etykiety

  • artarena (2)
  • blog (1)
  • cracow vibe project (2)
  • eko-torby (1)
  • event (1)
  • fotografia (1)
  • grafika miesiąca (1)
  • komiks (2)
  • konkurs (6)
  • Krótkie Historie (1)
  • niespodzianka (1)
  • olga wróbel (1)
  • piksele (1)
  • praca (1)
  • promocja (1)
  • przypinki (1)
  • publiczne czytanie komiksów (1)
  • rozwój (1)
  • sława (1)
  • SoundCloud (1)
  • święta (2)
  • targi (2)
  • torby (2)
  • wystawa (3)
  • życzenia (1)

Archiwum Bloga

  • ▼  2012 (5)
    • ▼  maja (5)
      • Nasz artysta - Jakub Juszyński
      • Nieprzewidywalni artyści - Mentalgassi
      • Uliczne prowokacje artystyczne – Adrian Kondratowicz
      • Na pewno oglądaliście film "Wyjście przez sklep z ...
      • Facebook inspiruje
  • ►  2011 (12)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (2)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (2)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2010 (31)
    • ►  grudnia (7)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (15)
    • ►  września (7)

O nas

Moje zdjęcie
Artarena
ArtArena.pl to nowy polski serwis internetowy skierowany do twórców sztuk wizualnych, prezentujących wysoki poziom artystyczny. Daje możliwość sprzedaży i promocji prac, także nadaniu im nowego użytkowego wymiaru. Powstał z z myślą o tych, którzy nie tylko tworzą, ale potrafią też i wiedzą jak zarabiać na swoim talencie.
Wyświetl mój pełny profil

Obserwatorzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.
 
Copyright © Artarena. All rights reserved.
Blogger templates created by Templates Block | Wordpress theme by Tipografo